piątek, 6 września 2013

Dentysta

... sadysta


3 komentarze:

  1. My z mężem nazywamy naszego dentystę Katem, raz, że boli, dwa, że zamiast siedzieć i słuchać jak wszystkie urządzenia sobie ładnie burczą, musimy wysłuchiwać wykładów o zdrowym odżywianiu, oczywiście bez możliwości debaty (bo z otwartymi ustami napchanymi wacikami się nie da). Zazdroszczę tym którzy oddziedziczyli po rodzicach super odporne zęby na próchnicę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są widoczne po zatwierdzeniu, więc mogą ukazywać się z większym bądź mniejszym opóźnieniem.