poniedziałek, 16 października 2017

Grzybobranie


Mam nadzieję, że nikomu z Was nie przyszło do głowy konsultować się w sprawie jadalności grzybów z internetowymi anonimowymi ekspertami. Prosta zasada: nie znam, nie zbieram. Może ocalić życie, polecam.

wtorek, 10 października 2017

Książki o Wiedźminie

Sapkowski ma wyraźną słabość do biologii. Nie tylko przy nadawaniu imion swoim bohaterom, ale również przy opisywaniu fauny wymyślonego przez siebie świata.

poniedziałek, 9 października 2017

Nie ochlapujmy się

Kochani ludożercy
nie zjadajmy się dobrze

i nie ochlapujmy


A dzisiaj autor "Listu do ludożerców" miałby urodziny.

piątek, 22 września 2017

Akwarele - realistycznie

Kiedyś już wspominałam, że w ramach odpoczynku od pracy (m.in. rysowania) rysuję ;) Praca to głównie obrazki komiksowe, a dla rozrywki próbuję też czego innego. Tak jak teraz - naoglądałam się ładnych realistycznych akwareli z ptakami, i postanowiłam spróbować. Oczywiście nie wyszło tak ładnie jak na tych oglądanych, ale bardziej znośnie niż się spodziewałam.




środa, 13 września 2017

Archiwalne

A tak rysowałam, kiedy byłam w czwartej klasie. Pierwsza strona zeszytu do muzyki. Mieliśmy bardzo fajną nauczycielkę, która uczyła nas piosenek, przemycała trochę wiedzy z teorii i historii muzyki, oraz grała na gitarze i nauczyła grać parę dzieciaków (w tym mnie).


niedziela, 10 września 2017

Kampinos

Wróciłam z Izabelina. Prowadziłam tam warsztaty z rysowania ptaków zorganizowane w ośrodku edukacyjnym Kampinoskiego Parku Narodowego (jeszcze raz dziękuję Annie Sielczak za pomysł na warsztaty, zaproszenie mnie i zorganizowanie wszystkiego :) ).

Link do wydarzenia na Facebooku
Jeśli chodzi o warsztaty, to powiem tyle, że uczestnicy byli fantastyczni, świetnie mi się prowadziło dla nich zajęcia. Mam nadzieję, że oni też miło wspominają warsztaty :) Była robiona na bieżąco dokumentacja fotograficzna, kiedy ją dostanę, to na pewno podzielę się na facebooku.

W Izabelinie byłam trzy dni, mieszkałam w samej siedzibie Parku, więc oczywiście skorzystałam z okazji i trochę pozwiedzałam (tutaj po raz kolejny, oficjalnie i publicznie dziękuję Ani Sielczak za podpowiedzi, gdzie warto pójść, towarzyszenie mi na części wycieczek, i pożyczenie mapy na te samotne).
Pierwszego wieczoru wybrałam się ścieżką dydaktyczną startującą spod siedziby Parku do Lasek. Oprócz lasu, były i takie krajobrazy:


Drugiego dnia po warsztatach Ania zabrała mnie na Mokre Łąki, niewielki zbiornik wodny - z rodzaju takich, jakie lubię najbardziej: na tyle mały, żeby przez lornetkę dało się jeszcze dostrzec ptaki na drugim brzegu, ale wystarczająco duży, żeby można było liczyć na jakieś ciekawe gatunki.

Z ciekawych gatunków, zaszczyciły m.in. cyranki, dzięcioł zielony, kilka gąsiorków (pewnie rodzinka), stadko kwiczołów, muchołówka żałobna, czapla biała i siwa, i - na sam koniec - zimorodek. Tego samego dnia, na ścieżce w okolicach Sierakowa, spotkałyśmy sarnę, koziołka, który cierpliwie pozwolił się oglądać z niezbyt dalekiej odległości. Na tym skończyło się moje szczęście w temacie dużych ssaków, bo oprócz sarny spotkałam w Kampinosie tylko nieżywego małego dzika. Łosie, na które liczyłam, nie pokazały się - ale jeszcze gdzieś, kiedyś je dorwę. Na razie mam je na rysunku, kontur powstał jeszcze w KPNie, pokoloruję już w Krakowie.



Trzeciego dnia - samotnie, uzbrojona w mapę, dzięki której zgubiłam się tylko jeden raz - pochodziłam sobie po lesie.


Ścieżka dydaktyczna z Truskawia do Karczmisk z rana - pogoda była piękna, słoneczna, a droga jest śliczna. Większość lasu, ale też trochę takich, o, polanek, i gdzieniegdzie woda. Droga prowadzi koło obszaru ochrony ścisłej "Cyganka".


W Karczmiskach okazało się, że stamtąd jest bardzo blisko do cmentarza w Palmirach, więc to był kolejny, najważniejszy cel spaceru.


Wokół cmentarza jest ścieżka dydaktyczna, zaczyna się ładnymi bagnami, a tuż przed wejściem na cmentarz w lesie stoją duże, proste drewniane krzyże.



Te trzy krzyże na końcu cmentarza są wielkie, mocno przysłonięte rosnącymi przed nimi drzewami.


Wracając, w kilku miejscach spotkałam przy szlaku mniejsze krzyże i miejsca pamięci.


Pomnik "Jerzyków" w Pociesze


środa, 6 września 2017

Rysunki na naklejki

Dla Parku Krajobrazowego Puszczy Rominckiej przygotowałam rysunki, które mają być elementem naklejek dla dzieci.




poniedziałek, 4 września 2017

Nowa Edukolorowanka

Zwykle okładkę robię na końcu, ale tym razem od niej zaczęłam pracę nad książką. Przedstawiać zatem nie muszę. Mam ambitny plan skończyć ją przed świętami, więc możecie się wstępnie zastanawiać, kto chciałby przygarnąć na prezent, a kto w ilości hurtowej (>100 sztuk, bliżej terminu wydania będę ogłaszać zapisy na zamówienia hurtowe :) )
A teraz pytanie do Was. Co powinno się znaleźć w książeczce obserwatora ptaków? Mam swoje pomysły, wszystkich nie zdradzę, ale na pewno będą poruszone takie tematy, jak bezpieczeństwo ptaków oraz obserwatora, sprzęt potrzebny w terenie czy dobre miejsca do wypatrywania ptaków. Na pewno pojawi się coś o podlotach (o tym nigdy dość informacji!). Jeżeli przychodzi Wam do głowy coś, czemu warto poświęcić stroniczkę lub dwie, piszcie w komentarzach - a nuż zapomniałam o jakiejś ważnej rzeczy i będę mogła dodać ją do listy (jeszcze nie jest kompletna).

środa, 30 sierpnia 2017

Zwierzątka domowe

Kiedy rysowałam ten obrazek, byłam przekonana, że: po pierwsze - mało kto lubi takich zwierzęcych lokatorów, po drugie - zaleszczotki to wieeelka rzadkość (jedyny przypadek zaleszczotków w domu, o którym słyszałam z pierwszej ręki, był w mieszkaniu mojej kuzynki - pisała do mnie zaniepokojona, czy powinna eksmitować te dziwaczne stworzenia, a ja dziko jej zazdrościłam takich lokatorów). Po wrzuceniu go na facebooka okazało się, że nie tylko wielbicieli rybików jest więcej, ale zaleszczotki w domu też nie są wcale taką straszną rzadkością. No cóż, u mnie póki co czasami pojawiają się złotooki (ale tylko gościnnie, z zewnątrz), parę razy rybiki siedziały na ziemniakach (zawsze wynosiłam do łazienki w nadziei, że się zadomowią - niestety nie chciały), na pozostałe ciągle czekam.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Prawa autorskie, czyli co wolno zrobić z rysunkiem na facebooku (i poza nim)

Niedawno na facebookowej grupie o ptakach dwie osoby umieściły posty z moim rysunkiem, o, tym:

Żadna z tych dwóch osób nie napisała w poście, czyjego autorstwa jest rysunek. Jednak ponieważ rok temu pokazywałam go na swoim fanpage'u i cieszył się sporym zainteresowaniem, to teraz parę osób go rozpoznało i dało mi o tym znać. Upomniałam się o podpisanie mnie jako autora, no i zrobiła się malutka afera (a właściwie dwie - po jednej pod każdym postem), którą w wielkim skrócie można opisać jako "czy wrzucenie cudzego rysunku na fb/demotywatory/bloga/etc bez wiedzy, zgody i podpisania autora jest dozwolone, czy jest kradzieżą?"


Obawiam się, że ktoś postronny, kto czytał te dyskusje, mógłby dojść do wniosku, że albo dzielenie się moimi rysunkami w jakiejkolwiek formie jest niedopuszczalne i nieetyczne, albo że twórcy (czytaj: ja :) ) są wariatami z przerośniętym ego, którzy czepiają się normalnego dzielenia się obrazkami na facebooku. Tymczasem prawda jak zwykle leży pośrodku - wrzucam rysunki na bloga, a nie do szuflady, bo cieszy mnie, kiedy ludzie je oglądają i się nimi dzielą, ale jednocześnie są pewne warunki (myślę, że nie uciążliwe i zupełnie zrozumiałe), które powinny być przestrzegane przy tym dzieleniu się i rozpowszechnianiu moich prac. Dlatego tutaj chciałabym wyjaśnić tę kwestię i napisać, jaka forma korzystania z moich rysunków jest w porządku, a co w porządku już nie jest. 

Od razu powiem, że regulująca te sprawy ustawa o prawie autorskim nie jest stuprocentowo jasna i precyzyjna w kwestii tego, co wolno, a czego nie. Twórczość nie daje się do końca ująć w ramki, i nie da się przyłożyć jednej miarki do absolutnie każdego przypadku. O tym, że nie jestem prawnikiem i znam się zdecydowanie lepiej na rysowaniu niż prawie autorskim, nawet chyba nie muszę wspominać :) Również twórcy różnią się tym, na co pozwalają odbiorcom swoich rysunków, a na co nie. Dlatego zaznaczę, że wyrażam tutaj swoje stanowisko na temat wykorzystywania moich rysunków. Inni twórcy mogą być bardziej restrykcyjni ode mnie w tym, na co pozwalają odbiorcom, i dalej mieć do tego prawo w świetle ustawy o prawie autorskim. Myślę, że w razie wątpliwości co do tego, czy autor nie będzie miał nic przeciwko wykorzystaniu obrazka, najprościej zwyczajnie go o to zapytać. Można dzięki temu uniknąć nieprzyjemnych sytuacji. 

 Postaram się krótko, nie wiem czy mi to wyjdzie :) Zacznę od tego, że utwory są chronione prawami autorskimi niejako "domyślnie", czyli nie muszę dopisywać na rysunkach ani przy nich żadnych klauzul, niczego nigdzie rejestrować etc., żeby były one chronione prawem autorskim. Domyślnie, moje prawa obejmują m.in. to, że mogę decydować o tym, gdzie mój rysunek zostaje rozpowszechniony (czyli sama go rozpowszechniać albo pozwalać na to komuś innemu), mam prawo być na nim podpisana jako autor, bez mojej zgody nie wolno go modyfikować i przerabiać, i oczywiście podpisywać się pod nim własnym nazwiskiem. Z moich praw mogę zrezygnować, np. kiedy rysuję rysunek na zlecenie i przekazuję zleceniodawcy prawo do używania i modyfikowania rysunku. Tutaj sprawa się komplikuje, mogę zrzec się większej lub mniejszej części swoich praw... ale wróćmy do prac, które publikuję na fanpage'u i blogu. Są one przeze mnie pokazywane publicznie i każdy może mieć do nich dostęp. Ustawa o prawie autorskim mówi, że z publicznie udostępnionych utworów można korzystać w ramach tzw. dozwolonego użytku, czyli np. dzielić się nimi w kręgu znajomych osób. Moje rysunki pokazuję właśnie po to, żeby się nimi pochwalić, i żeby jak najwięcej osób je zobaczyło. Dlatego cieszę się, kiedy są one udostępniane, ale pod pewnym warunkiem - muszą być podpisane, żeby było wiadomo, kto jest autorem. Na facebooku jest bardzo wygodna opcja, która załatwia ten problem - mianowicie funkcja "Udostępnij". Używając jej, możecie udostępniać rysunki z mojej strony bez ograniczeń - są wtedy "podpisane" odnośnikiem do mojego fanpage'a niejako "z automatu". Jeśli koniecznie chcecie wrzucić na fb obrazek bezpośrednio ze swojego komputera, możecie go też ściągnąć, a potem udostępnić i pod obrazkiem (w treści postu, nie w komentarzu) zamieścić link do mojego fanpage'a. Jest to sposób wymagający więcej zachodu niż kliknięcie "udostępnij", ja też preferuję udostępnianie, ale jeśli koniecznie chcecie, to ten drugi sposób też jest OK. Natomiast nie zgadzam się na wrzucanie moich rysunków bezpośrednio z komputera bez umieszczenia podpisu - a tak właśnie zrobiły dwie osoby wspomniane na początku tego postu, i stąd cała afera. Podpisywanie rysunków linkiem jest dla mnie tym ważniejsze, że często zapominam o "autografie" na rysunku, i jedynym śladem świadczącym o moim autorstwie jest wtedy to, że został udostępniony z mojego bloga. Jeśli autograf jest, to od biedy uważny odbiorca skopiowanego rysunku może dotrzeć do mnie jako autora - co nie znaczy jednak, że autograf zwalnia udostępniającego z konieczności podpisania moich rysunków jak powyżej opisałam - klikając "udostępnij" lub zamieszczając link do fanpage'a. 

Jeżeli chcecie wykorzystać (niekomercyjnie, czyli nie zarabiając na tym) mój rysunek gdzieś poza fb - np. umieścić na robionym przez siebie plakacie, wrzucić na swojego bloga albo pokazać na prezentacji na zajęciach edukacyjnych dla dzieci - i nie jesteście pewni, czy jest to jeszcze użytek dozwolony (albo wiecie, że nie jest), po prostu napiszcie do mnie i spytajcie, czy możecie. Sporo osób pisało do mnie z takim pytaniem, zwykle nie odmawiam (wyjątek może zajść, jeśli np. nie podoba mi się sposób wykorzystania rysunku, np. ktoś chce moimi obrazkami promować wartości, z którymi mi nie po drodze, albo jeśli ktoś chce zmodyfikować mój rysunek - coś dorysować, przykładowo). Nawet w przypadku, kiedy ustawowo wolno Wam użyć mojego rysunku (np. w celach edukacyjnych, dla określonej zamkniętej grupy odbiorców), będzie mi miło, jeśli napiszecie mi o tym. Pamiętajcie, że nawet jeśli używacie rysunku w ramach dozwolonego użytku, zawsze powinien być podpisany!

To chyba tyle o zwyczajnym, niekomercyjnym udostępnianiu rysunków. Jak widzicie, nie mam chyba specjalnie wygórowanych wymagań co do korzystania z moich prac :) Inaczej sprawa ma się w przypadku komercyjnego wykorzystania - czyli np. chcecie użyć moich rysunków w swojej książce, którą będziecie później sprzedawać, albo w reklamie swojej firmy. Ponieważ oprócz tego, że rysowanie i dzielenie się rysunkami sprawia mi ogromną przyjemność, to również bywa to moją pracą, musicie liczyć się z koniecznością zapłacenia za komercyjne użycie rysunku. Nie ma możliwości użycia rysunku "ot tak sobie", bez mojej zgody.

A co, jeśli ktoś nie zastosuje się do powyższych zasad? Cóż, w przypadku niekomercyjnego wykorzystania - udostępnienia rysunku bez odpowiedniego podpisu - potraktuję to jak naruszenie swego rodzaju dobrych obyczajów, i najpierw upomnę się o naprawienie błędu i podpisanie rysunku. Jeśli tego nie uda się wyegzekwować, to zwykle na facebookowych grupach i stronach typu demotywatory jest możliwość doprowadzenia do usunięcia problematycznej grafiki. Jak dotąd, w większości przypadków kończyło się na upomnieniu, podpisaniu rysunku przez udostępniającego i wszyscy byli zadowoleni. Nie zdarzyło mi się dotąd, żeby mój rysunek ktoś wykorzystał komercyjnie bez zezwolenia, albo podpisał go swoim nazwiskiem, podszywając się tym samym pod autora obrazka. Na szczęście, bo w tych przypadkach upomniałabym się o wiele bardziej zdecydowanie o swoje prawa, i taka osoba mogłaby mieć spore nieprzyjemności.

Na koniec jeszcze chciałabym wspomnieć, że nieprzyjemne sytuacje z umieszczaniem gdzieś rysunków bez mojej zgody i podpisu zdarzały mi się bardzo rzadko. Zdecydowana większość czytelników szanuje moje prawo do bycia podpisaną, a nawet - jak się okazało w przypadku tych dwóch wspomnianych na początku udostępnień - staje po mojej stronie, kiedy ktoś mojego rysunku nie podpisze. Bardzo dziękuję, to naprawdę bardzo cenna rzecz :)

środa, 16 sierpnia 2017

Robimy kalendarz:)

Stowarzyszenie "Ptaki Polskie" uchyliło na swoim fanpage'u rąbka tajemnicy, jak będą wyglądać rysunki do kalendarza, które właśnie robię: https://www.facebook.com/ptakipolskie/posts/1532745890080610
Premiera kalendarza jest planowana na listopad. Ma on trafić przede wszystkim do rolników, a poruszane w nim będą tematy związane z ochroną bioróżnorodności.

sobota, 12 sierpnia 2017

Ołówek

Dostałam szkicownik do rysowania ołówkiem, więc chcąc nie chcąc postanowiłam się trochę bardziej przyłożyć do tej techniki. Wcześniej uczyłam się malować akwarelami, ale ponieważ od niedawna maluję w tej technice na zamówienie, to chyba mogę uznać, że okres nauki został zakończony i mogę wziąć na warsztat coś nowego.


środa, 9 sierpnia 2017

Tak mieszkają jerzyki


Na rysunku gniazdko jerzyków w stropodachu. Widzieliście takie nieduże okrągłe dziurki pod dachami bloków mieszkalnych, do których wlatują ptaki? Tak to wygląda od środka.

piątek, 4 sierpnia 2017

piątek, 28 lipca 2017

Szczupła babka


Babka szczupła to jeden z kilku gatunków babek, które można spotkać w Polsce. Jest gatunkiem obcym i inwazyjnym.

niedziela, 23 lipca 2017

Dawno mnie tu nie było

Tak właśnie, dawno nie było nic nowego na blogu. Na facebookowym fanpage'u trochę lepiej, ale niewiele - duża część publikowanych tam postów to było przypominanie starych rysunków. Nie przestałam rysować, wręcz przeciwnie - po skończeniu najnowszego projektu (można poczytać o nim na fb, jeśli ktoś jest ciekaw) przygotowywałam swoją pierwszą książkę, która ma zostać wydana przez prawdziwe wydawnictwo. Nic więcej na razie nie zdradzę, mam nadzieję, że wszystko się uda i książka ujrzy światło dzienne. A teraz rysuję do kolejnego projektu, który - również z zastrzeżeniem: jeśli wszystko dobrze pójdzie i współpraca się ułoży - powinien ujrzeć światło dzienne jeszcze w tym roku. Tak więc trzymajcie kciuki.
A w dalszych planach kolejna Edukolorowanka, i moje marzenie: bajka dla dzieci.

piątek, 23 czerwca 2017

Nietoperze

Czasami jak mam akurat więcej rzeczy obiecanych/zleconych do narysowania (jak teraz), to trochę głupio mi wrzucać tu na bloga obrazki niezwiązane z żadnym "zamówieniem" ;) No bo jak to - niby mówię, że mam tyle roboty, że nie dam rady zrobić kolejnego rysunku w terminie takimtoatakim, albo nie podejmę się niczego nowego, dopóki nie odkopię się z dotychczasowymi rzeczami, a tutaj mam czas rysować na przykład nietoperze (no komu są potrzebne jakieś tam nietoperze?). Więc żeby nie mieć wyrzutów sumienia, wyjaśniam. Człowiek nie może żyć samą pracą i potrzebuje odpoczynku, no nie da się tylko i wyłącznie pracować. A ja mam tak, że jak odpoczywam to też rysuję :P Tylko inne rzeczy niż te zlecone/poproszone. Więc to wygląda tak, że najpierw rysuję to co muszę, a jak się zmęczę, to rysuję to co chcę. I efekty tego drugiego wrzucam tu na bloga. (Oczywiście oprócz rysowania muszę też robić różne inne rzeczy, no ale to jest tutaj temat poboczny). Tak że jeśli czyta to ktoś czekający na obiecany rysunek, nie martwcie się: to, że narysowałam nikomu niepotrzebnego nietoperza nie znaczy, że olewam to, co Wam obiecałam. Po prostu musiałam zrobić sobie przerwę.
(A czasem w wolnej chwili narysuję kilka obrazków więcej, przygotowuję sobie posty na zapas i dzięki temu mogę coś opublikować wtedy, kiedy absolutnie nie mam czasu rysować).
***
A nietoperze są elementem ambitnego planu samokształcenia. Wypożyczyłam książkę Konrada Sachanowicza i Mateusza Ciechanowskiego, i próbuję się nauczyć rozpoznawać gatunki (na tych cudnych latających stworach nie znam się kompletnie). A żeby wiedza lepiej wchodziła, to sobie naszkicowałam po kawałku nocka orzęsionego i borowiaczka (posiłkując się fotografiami Rollina Verlinde z wyżej wymienionej książki).


sobota, 3 czerwca 2017